Notka ma charakter trochę ambiwalentny. Moje pierwsze spojrzenie na Highrise zakończyło się stwierdzeniami “totalna klapa”, “znowy ten sam patent”. Dopiero póżniej uświadomiłem sobie realne zapotrzebowanie, statystyki i że zabrałem się za ocenę ze złej strony.
Poczynania teamu 37signals monitorowałem jeszcze za czasów kiedy mógł pochwalić się głównie serwisem DesignNotFound.com. Na DnF znajdowała się wówczas lista powszechnie znanych i poważanych serwisów “zadaniowych” bądź e-commerce wraz z wyszukanymi na nich poważnymi błędami logiki interfejsów (była również lista laudacyjna z tzw. “best practices” czyli “potwierdzamy, że tak to powinno być rozwiązane”); Oferta 37signals była wtedy dość skromna ale jak na owe czasy dość wysoko wyceniona. Badanie użyteczności serwisu – kilka tysięcy USD, badanie + redesign witryny – kilkanaście tysięcy USD. Dziś po witrynie DesignNotFound.com nie ma większego śladu (“powstała” z niej książka Bulletproof Cośtam, która zebrała dość przeciętne recenzje). Jednakże dzisiaj 37signals nadaje sygnały o wiele silniejsze i nie jest to wynikiem odcinania kuponów od dawnych sukcesów pod szyldem DnF :)
Seria mini web-aplikacji: Ta-da List, Writeboard™, Backpack™, Campfire™, Basecamp™ które wydawać by się mogły dość łopatologiczne a nawet w pewnym sensie infantylne w stosunku do desktopowych aplikacji zapewniła jej potężny rozgłos. Opracowanie frameworka RubyOnRails dla języka Ruby ten rozgłos jeszcze wzmocniło (bo przecież wśród programistów też można wiele wyreklamować… wystarczy w ramach misji edukacyjnej dekonstruować swoje własne produkty:)
Strategia 37signals była i jest dość oczywista. Tym więcej produktów (nazw i brandów im towarzyszących) tym więcej szumu. Tym prostsza w użyciu web-aplikacja (tzn. z prostą logiką realizacji zadań i łatwym w nauce interfejsie) tym więcej użytkowników, którzy zaczną gromadzić dane. Tym więcej użutkowników zacznie gromadzić dane tym więcej stwierdzi, że plan darmowy jest niewystarczający i warto przejść na odpłatny (skoro już tyle danych się wprowadziło). Duże firmy i tak nie będą korzystały ze zdalnego biura więc po co tworzyć coś zaawansowanego, ze skomplikowaną logiką backendu i odbiciem 1:1 “desktopowych standardów” co pochłonie czas i zasoby finansowe.
Aplikacje 37signals są banalnie proste do wykonania (skopiowania) nawet przez średnio zorientowanego programistę i jego kolegę – podpowiadacza, który miał choćby przelotny kontakt z rzeczywistością biznesową i posiada podstawowe pojęcie o organizacji pracy…. Banalne, proste a jednak to firma 37signals zapoczątkowała pewien trend w tym zakresie (choć możliwości techniczne jak AJAX istniały już kilka lat wcześniej). Uniwersalna prostota wygrała z funkcjonalną kompleksowością. Dla mnie mini-aplikacje 37signals to swoista analogia do multi-toola. Możemy popiłować, podziurkować, popodważać i na tym koniec…. i właśnie o to chodzi gdyż firm i ludzi potrzebujących skomplikowanych narzędzi obsługujących specyficzne procesy jest statystycznie niewiele. Internetowa rzeczywistość to tylko internetowa rzeczywistość – wiele firm chciało i chce przenosić do niej wszystko ze świata rzeczywistego w stosunku 1:1.
Niedawno firma wypuściła miniCRM/rozbudowaną listę kontaktów o wzniosłej nazwie Highrise i namaściła swój produkt jako idealny dla Small Businessu. Dość ochoczo zabrałem się za testy (dostrzegłem, że Riddle również się wtajemniczał) i zacząłem się zastanawiać czy opisana powyżej strategia czasem nie obróci się przeciwko jej wykonawcom. Czy czasem rzeczywistość biznesowa nie jest bardziej wymagająca? Czy to pocięcie zadań, procesów na kilka aplikacji nie wprowadza powoli zamętu i nie chce się jednego porządnego, kompleksowego narzędzia?
Doszedłem do wniosku, że w zamierzeniu Highrise na pewno nie ma być zabójcą potężnego i darmowego SugarCRM’a (nie wspominając już o produktach komercyjnych jak SalesForce) a jedynie wykreować trochę dodatkowego szumu (buzz buzz buzzzzzzzz is what REALLY matters), który przecież można dowolnie zmonetyzować. Highrise zupełnie nie nadaje się do realizacji zadań związanych z zarządzaniem relacjami z klientami i kontrahentami. Hmmm, a może się jednak nadaje?
Jaki jest sens CRMa? Centralizacja informacji o klientach i procesach o charakterze handlowym w firmie. Po co nam ta centralizacja? Po to, że gdy Zosia pójdzie na chorobowe to Basia będzie mogła szybko i sprawnie przejąć obsługę klientów bez setek telefonów do zakatarzonej, parskającej w słuchawkę koleżanki; Basia otwiera kartę klienta i wszystko ma jak na dłoni; Spis wykonanych rozmów telefonicznych, odbytych spotkań, kopie wiadomości email. Po co jeszcze? Po to aby Szef nie musiał się dowiadywać o postępach handlowców przeszkadzając im w pracy, po to aby dział finansowy mógł sobie zaplanować co trzeba mając kilka automatycznie wygenerowanych wykresów, potencjalne przychody i ich prawdopodobieństwo.
Co potrzebujemy? przede wszystkim usystematyzowaną listę kontaktów z możliwością przechowywania informacji wykraczających poza dane kontaktowe i możliwością definiowania zadań związanych z daną firmą (Pan Tiktak z firmy DropsyLLC podczas ostatniej rozmowy z Zosią wspominał coś o planowanej na maj intensyfikacji działań reklamowych; hmmm…już prawie kwiecień trzeba mu przedstawić ofertę). Jeśli przyszło Tobie do głowy, że CRMem mogą być papierowe teczki masz rację pod warunkiem, że masz na myśli kilkuosobową firmę, w której nie występuje fluktuacja kadr, prawcownicy nie biorą urlopu i wykazują olbrzymie zainteresowanie dzieleniem się informacjami z innymi pionami firmy (przy tym dbają oczywiście o jakość informacji i częstą aktualizację).
Highrise umożliwia realizację absolutnego minimum (brak funkcji raportowania, tworzenia wykresów). Czy Highrise ma szansę na realne zastosowania i sukces? Biorąc pod uwagę powszechne uświadomienie small biznesu w temacie real-time marketingu aplikacja wcale nie jest zbyt prosta. Jest w sam raz.
No i można stworzyć web-aplikację przy okazji brunchu… można. Można nawet na niej bezpośrednio i pośrednio zarabiać co na pewno będzie miało miejsce w przypadku Highrise.
THANKS AGAIN for your business!
(…)
Wishing you the best success,-Team Highrise
{ 21 } Comments
Mi też basecamp wydawał się programem dla dzieci, gdzie dobrze można zorganizować np. jakiś projekt hufca harcerskiego.
Ale obecnie prowadzę na tym 3 projekty, w gronie kilku osób i narzędzie się sprawdza. Ma wszystko to czego potrzeba by pobawić się z kolegami w jakiś internetowy projekt. Nie mówię tutaj oczywiście o zastosowaniu w średniej lub dużej firmie. Chociaż mikro-przedsiębiorstwa, dlaczego nie ?
Milestones pozwala nam zorientować się co jest do zrobienia
Listy TODO uszczegóławiają nam poszczególne etapy realizacji, a także odpowiadają za bazę błędów, czy zadań przeniesionych na koleje etapy.
Baza plików pozwała trzymać wszystkie dokumenty projektowe w jednym miejscu, dostępne dla każdego i wszędzie z możliwością wersjonowania.
Whiteboard – nie zastąpi burzy mózgów, ale znalazło zastosowanie jak pracowaliśmy nad nazwą dla serwisu.
Forum (wiadomości) jest fajną opcją, głownie dlatego, że można o nowych wiadomościach ( i ich treści) informować innych uczestników projektów przez email. Dzięki temu całą korespondencję mamy w jednym miejscu.
Jestem użytkownikiem płatnego pakietu basecamp i uważam, że to dobrze wydane pieniądze.
@Krzysztof
dzieki bardzo za opinie… fajnie przeczytac recenzje kogos kto korzysta w praktyce…
pozdrawiam.adam
no nie tak szybko, powoli, powoli…
primo: jeszcze przed premierą Hirise`a
Panowie z 37 mocno zaznaczali, że nie będzie
to aplikacja CRM, tak więc druga część
wpisu zupełnie niepotrzebna :)
secundo: sprowadzanie tysięcy entuzjastycznych
użytkowników tych aplikacji, którzy na dodatek
za korzystanie z nich regularnie płacą, do roli
ofiar `buzz, buzz` to chyba jednak lekka pycha
tertio: filozofia 37signals opisana jest dokładnie
w `Getting Real`, która jest dostępna za darmo
na ich stronach i warto by ją przynajmniej przejrzeć,
zanim się zacznie pisać o ich strategii
@Konrad
`no nie tak szybko, powoli, powoli…`
nie za bardzo rozumiem Twoj komentarz….. ofiary buzz buzz? co masz na mysli? mylisz chyba promocje/PR firmy z realna ocena przydatnosci produktu dokonywana przez uzytkownika? czy ja w ktoryms momencie napisalem, ze korzystanie z ich produktow jest bez sensu albo sa nie warte wydanych pieniedzy? napisalem dokladnie odwrotnie ZE SA DOPASOWANE do typowego uzytkownika i ze sie placi za realnie wykorzystanie funkcje….(less is more, etc)
zastanow sie prosze nad rola i sensem CRM oraz funkcjonalnoscia Highrise….hmm? do czego w takim razie uzywalbys Highrise? do gromadzenia danych o bylych dziewczyn? i z tego robilbys CASEs?
/tez mozna jasne….. /
zastosowanie Highrise to wlasnie CRM dla mikroprzedsiebiorcow….. a ze nazywaja to rozbudowana lista kontaktow dla malego biznesu to….logiczne bo w sensie CRMowych kombajnow Highrise ma bardzo ograniczona funkcjonalnosc i nazywanie tego CRM sensu stricte byloby powodem do totalnego wysmiania przez konkurencyjne firmy…… wg 37signals to `lista kontaktow ktora mozesz uzywac jako narzedzie CRM`….wiec JA nie moge oceniac tego produktu w tych kategoriach?
poza tym troche nieladnie sugerowac ze nie czytalem tego czy tamtego, pewnie moglbym sie odwdzieczyc i zasugerowac Tobie przyczytanie kilku ksiazek a przede wszystkim, cwiczenia myslenia niezaleznego od tego co sie przeczytalo
pozdrawiam.adam
@Adam:
Twój wpis o 37signals ma charakter prześmiewczy i zgryźliwy
twierdzisz w nim, że twórcy tych aplikacji używając tanich chwytów tworzą `buzz` i tylko kombinują, jakby tu wyrwać parę groszy od biednych mikroprzedsiębiorców
nie sugeruję, że nie czytałeś Proust-a, tylko, że nie czytałeś ogólnie dostępnego materiału o którym de facto z taką swadą rozprawiasz
p.s. Twoją uwagę o brunchu pozostawię bez komentarza
@Konrad
`twierdzisz w nim, że twórcy tych aplikacji używając tanich chwytów` — niby gdzie tak twierdze? masz jakies zwidy, Kolego.
powiem szczerze, że nie przepadam jak mi ktoś tłumaczy co ja myśle, co ja czytałem i jaki ma charakter moja twórczość
mylisz się, Konradzie, nie w jednym punkcie ale w całej rozciągłości…
Napisz serię dekonstruacyjnych wpisów o 37signals i jej strategii rynkowej na swoim tajnym blogu jesli Ci moj punkt patrzenia do ktorego mam – przynajmniej na swoim blogu – 100% prawo, nie odpowiada. Z wielka chęcia poczytam… wierzę, że stwierdzę ułomność swoich tez…. na razie z braku kontrargumentow mnie nie przekonales.
pozdrawiam.adam
mam wrażenie, że rozmijamy się już na poziomie semantycznym
albo ja nie jestem w stanie zrozumieć tekstu napisanego po polsku albo Ty nie potrafisz przelać swych myśli na ekran w tym języku
przy czym absolutnie nie twierdzę, że to drugie jest prawdziwe
tak, czy inaczej pozdrawiam i życzę powodzenia
p.s. `Highrise na pewno nie ma być zabójcą potężnego i darmowego SugarCRM`a, a jedynie wykreować trochę dodatkowego szumu (buzz buzz buzzzzzzzz is what REALLY matters), który przecież można dowolnie zmonetyzować` – to nie jest sprowadzenie Higrise do poziomu taniego chwytu dla złapania kilku moniaków?
Highrise ma jedynie wykreować trochę dodatkowego szumu, który przecież można przecież dowolnie zmonetyzować.
ale pssst… już nic nie mówię
tak czy inaczej powiem cos o basecamp.
porownywalem go ostatnio do Microsoft SharePoint.
Mam przyjemnosc / nieprzyjemnosc aktualnie korzystac z obu tych aplikacji.
Razem z Krzyskiem ktory wypowiadal sie na poczatku pracujemy na Basecampie, a w szkole mam jeszcze nieprzyjemnosc korzystania z M$ przyprojekcie z 30 osobowym zespolem.
Basecamp przy kolosie M$ wydaje sie cudem. Jest latwy w obsludze, daje nam to co chcemy, czego potrzebujemy. Tymczasem mnogosc funkcji i ogolny chaos na sharepoincie M$ sprawia ze jest on prawie bezuzyteczny.
Nawet te same funkcje na Basecamp`ie sa wykonane po prostu przyjemniej i wygodniej.
Nawet czytanie watkow na `forum` jest niewygodne. w niedalekiej przyszlosciplanuje obszerniejszy art bedacy porownaniem tych produktow, i wychwalaniem polityki 37sig wiec zamieszcze tutaj dalsze info.
Ten komentarz ma jednak na celu powiedzenie Wam ze z perspektywy uzytkownika (badz co badz obydwu aplikacji) Basecamp wygrywa, i to z duza przewaga.
Pozdrawiam.
@Konrad
dzieki, przynajmniej juz wiem do ktorego fragmentu pijesz
uwazasz, ze to ze 37signals tworzy osobne aplikacje do najbardziej prostych procesow i w jednej zacheca do korzystania z drugiej i to ze na swojej stronie firmowej ma wylistowane kilka aplikacji zamiast jednej (ktora przeciez tez by mogla byc prosta, funkcjonalna, z kilkoma planami platnosci w zaleznosci od realnych potrzeb uzytkownika ) to wynik debilnosci 37signals a nie swiadomie obranej strategii?
tym wiecej osobnych brandow, tym wiecej szumu, nie tylko w rozumieniu ich wlasnego PRu ale szumu ze strony samych uzytkownikow…. strategia jak najbardziej godna pochwaly
pozdrawiam serdecznie.adam
(ten blog jest raczej dla MŚP – staram sie nie zaglebiac zbytnio w tematy tylko ogolnie zarysowywac problemy… )
@tum
dzieki za komentarz,
coz to wlasnie wyroznia 37signals od innych firm, wiedza kim sa uzytkownicy ich produktow i czego potrzebuja, uprawiaja swiadomy marketing a jednoczesnie dostaje sie realny produkt za realne pieniadze
z wlasnego doswiadczenia dodam, ze ich produkty sa czesto szybsze niz darmowe oprogramowanie open-source zainstalowane na lokalnym serwerze…
z wielka checia przeczytam porownanie sharepoint vs basecamp, daj znac jak napiszesz
pozdrawiam.adam
Ja używam SharePoint na co dzień, w pracy. I jest to narzędzie dość drewniane. Nie znam go od strony administracyjnej, bo jestem tam szarym użytkownikiem
Jego największą zaletą jest integracją z MS OFFICE. Tzn możemy sobie bezpośrednio z WWW otworzyć jakiś dokument w Wordzie czy Excelu, zrobić Ctrl+S i dokument updatuje się na serwerze. Oczywiście te funkcje działają tylko pod IE.
Tylko pod IE działa również AJAXowy datagrid, którego używamy np. do rejestracji czasu pracy. Tak jak w 1000 innych przypadków duże firmy będą używać programu firmy MS, bo jest firmy MS i posiada certyfikaty bezpieczeństwa (nie ważne, że wystawione przez MS).
Wygoda takiego basecamp dla amatorów w porównaniu z `profesjonalnym` narzędziem firmy Microsoft jest przytłaczająca. Jak wspominałem nie znam wszystkich możliwości MS SP, ale wydaje mi się, że nie ma jakieś ogromniej przewagi w tej dziedzinie.
@Krzysztof
zgadzam się… duże firmy wierzą nieprzytomnie w MS
poza tym sharepoint był również dość dobrze promowany i dawany za friko na 180dni (jeśli się nie mylę) w ramach windows 2003 small business server… jak już się firma wdroży (a zapewne te 180dni są potrzebne :-) i zgromadzi trochę danych to ciężko się rozstać :)
coż, niestety MS ma pieniążki czyli to co jest niezbędne w znalezieniu aktywnych dystrybutorów oraz promocji szczególnie wśród troszkę niedoinformowanego MŚP…. nowa generacja mikroprzedsiębiorców będzie z pewnością omijać produkty MS szerokim łukiem…już omija chociaż jak wiadomo to nie jest takie łatwe i niestety czasami nie ma alternatywnych rozwiązań do tych na platformę MS.
A w temacie highrise to czuję, że będę go używał jako CRM`a w jednym z moich serwisów związanych z e-commerce. Mam tam bazę ponad 500 klientów i to się przyda.
Przekonują mnie te opcje
http://www.highrisehq.com/email
Dlaczego nie sugarcrm ? Jak już zacznę używać (pewnie koło lipca) to opowiem :)
@Krzysztof
jestem ciekaw Twoich opinii nt SugarCRM wiec przypomne sie kolo lipca :)
generalnie sugar obsluguje poczte email ale rozwiazanie z Highrise jest wg mnie sensowniejsze (niz pluginy do Outlooka albo calosciowe korzystanie z wewn modulu email, ktoremu daleko do doskonalosci)
za sugarem przemawia to ze jest za free :) poza tym otwarta architektura – mozna sobie praktycznie dostosowac wszystko do naprade specyficznych warunkow, dosc duzy rynek dodatkowych modulow, pluginow oferowanych przez podmioty trzecie (np. portal ofert pracy, ktorego klienci od razu sa rejestrowani w CRM)
mysle ze sugarCRM sprawdza sie znakomicie dla wiekszych organizacji (pow. 50 uzytkownikow)
jest rowniez diabelsko wolny no i wiecej rzeczy mogloby dzialac na ajaxie bo czasami plakac sie chce ze malo znaczaca akcja (jak np zmiana statusu) wymaga przeladowania strony (co jak napisalem dzieje sie dosc wolno pomimo instalacji w intranecie)
pozdrawiam.adam
No właśnie. Mój problem polega na tym, że jestem programistą i zawsze widzę temat na zasadzie `a tutaj można zintegrować, a tu zautomatyzować`.
Bardzo więc możliwe, ze SugarCRM, którego można samemu dostroić przy pomocy PHP były dla mnie lepszym rozwiązaniem. No ale zobaczymy :)
Krzysiek spokojnie bedziesz mogl ten produkt sobie oprogramować.
Jeżeli zerkniesz do bloga tego produktu to już tam zapowiadają API
rozbudowane – więc jezeli sprawdzi ci się ręczne wklepywanie
to spokojnie później to sobie podłączysz
Wpis w blugu 37 signals, o ktorym pisalem jest tutaj:
http://www.37signals.com/svn/posts/332-highrise-early-stats-cases-for-all-the-new-solo-plan-and-more-disk-space
Przeczytałem wpis. Przeczytałem komentarze. I mam podobne spostrzeżenie co Konrad, szczególnie po lekturze następujących zdań:
`Doszedłem do wniosku, że w zamierzeniu Highrise na pewno nie ma być zabójcą potężnego i darmowego SugarCRM`a (nie wspominając już o produktach komercyjnych jak SalesForce) a jedynie wykreować trochę dodatkowego szumu (buzz buzz buzzzzzzzz is what REALLY matters), który przecież można dowolnie zmonetyzować. Highrise zupełnie nie nadaje się do realizacji zadań związanych z zarządzaniem relacjami z klientami i kontrahentami.`
i
`No i można stworzyć web-aplikację przy okazji brunchu… można. Można nawet na niej bezpośrednio i pośrednio zarabiać co na pewno będzie miało miejsce w przypadku Highrise.`
Nie wiem czemu w sumie aż tak negatywnie wypowiadasz się o 37signals. I nie zgadzam się z twoją tezą, że oni tworzą specjalnie uproszczone aplikacje, aby w uproszczony sposób trzepać kasę. Moim zdaniem tworzą proste aplikacje z chęci osiągnięcia maksimum efektywności, a że przy okazji zarabiają, to chyba dobrze.
@tomkowski
Dzięki za komentarz.
Hmm.
Ale ja w pełni popieram strategie 37Signals…..
jestem daleki od negatywnych odczuć……sam korzystam z ich aplikacji i od zawsze uważam że tym prościej tym lepiej (również jeśli chodzi o przekaz informacji)….. to że tworzą osobne `brandy` zamiast zrobić jeden wielki kombajn to również PLUS dla nich choć od strony użytkownika można by na temat tego dywagować……
Poza tym..hmm..
Napisałeś:
—– I nie zgadzam się z twoją tezą, że oni tworzą specjalnie uproszczone aplikacje, aby w uproszczony sposób trzepać kasę —-
prosta aplikacja -> wiecej uzytkownikow. wiecej uzytkownikow -> wieksze przychody
taki jest moj ciąg logiczny… a jaki jest Twój? tworzą proste aplikacje, żeby zarabiać mniej bo za kombajny web-office jeden drogi plan płatności zarabialiby więcej?
ja wiem ze tak by nie bylo i 37signals tez o tym wie :)
dziekuje za komentarz.
@Adam Zygadlewicz
`Ale ja w pełni popieram strategie 37Signals…..`
Ale chyba różnie rozumiemy podstawy ich strategii. Dlatego się różnimy w ocenie i moja opinia na ich temat jest trochę inna od Twojej.
`prosta aplikacja -> wiecej uzytkownikow. wiecej uzytkownikow -> wieksze przychody`
to jest zbyt uproszczony ciąg logiczny. popatrz na Microsoft: skomplikowana aplikacja (Office) -> więcej użytkowników -> większe przychody. prosta aplikacja nie gwarantuje większych pieniędzy. od długiego już czasu najwięcej przychodów generuje MS właśnie Office. i jak widać w przypadku MS można przekonać ludzi, że 90% niewykorzystywanych funkcji jest im niezbędne ;)
moja teza jest taka, że prosta aplikacja trafi do mniejszego grona użytkowników niż bardziej rozbudowana. z prostego powodu: ktoś, żeby wybrał prostą aplikację musi wiedzieć co chce. a rozbudowana ma szansę podobać się wielu ludziom (każdemu trochę). dlatego uważam, że Twój ciąg logiczny nie jest prawdziwy.
37signals tworzą proste aplikacje, bo a) chcą stworzyć aplikację maksymalnie efektywną, b) aplikacja rozbudowana nie jest efektywna (koszty uczenia się, zarządzania zmianami etc.), c) rozwijają aplikacje iteracyjne na podstawie odzewu od użytkowników, d) nie są w stanie przy tym zespole (kilka osób) tworzyć wielkich aplikacji. Ich celem jest rozwiązanie konkretnych problemów za pomocą prostych środków, dlatego aplikacje są proste. A nie dlatego, że wymyślili sobie taki marketingowy trik. Zauważ, że oni najpierw używali swoich aplikacji a dopiero potem udostępnili je innym.
@Tomkowski
witam ponownie,
w tym co napisałeś jest dużo racji i ciekawych spostrzeżeń.
ale muszę się trochę obronić :)
daleki jestem od optymizmu z negowania mojego prostego (to fakt) wywodu logicznego argumentami o sukcesie Ms Office i przeslanek z tego wynikajacych
rynek aplikacji desktopowych od rynku web-aplikacji dzieli bardzo wiele i rzadza sie -wg mnie-zupelnie innymi prawami. koszty wejscia, koszty promocji, uzytkownicy, dojrzalosc rynku… z tego wynikaja realne potrzeby(mozliwosci) zarowno dostawcow jak i uzytkownikow
posiadacz Ms Office kupuje poczucie, ze nawet jak z czegos nie korzysta to w przyszlosci kazda potrzebna mu funkcja bedzie w zasiegu klikniecia… rynek aplikacji desktopowych ma tez inne wymagania co do poziomu cen… wymaga duzych nakladow na promocje, dystrybucje. wysoka cene najlatwiej uzasadnic szerokim wachlarzem funkcji… pozycja Ms Office to rowniez brak realnej konkurencji przez dlugie lata a moze i nawet do dzisiaj.
tak jak napisalem w komentowanym poście (juz nie mam watpliwosci ze zle go napisalem skoro nie jestes jedynym ktory mi zarzuca negatywny ton w stosunku do podejscia 37Signals) wiele firm uznalo ze idealne jest przeniesienie 1:1 filozofii aplikacji desktopowych do internetu co – patrzac na niewatpliwy sukces 37signals (mierzac go chociaz szumem :) – jest nonsensowne (przynajmniej na tym etapie rozwoju internetu, swiadomosci Internautow i checi placenia za uslugi ASP itd)
zgadzam sie w 100% ze aplikacje 37 Signals to wynik ich ograniczen: kapitalu, ludzi ale tez zdrowego rozsadku…
czy jak wynik tych ograniczen widzimy wiele razy a firma wie ze taka postawa przynosi dobre efekty to nie mozemy nazwac tego strategia?
dzieki za konwersjacje… bardzo lubie kiedy czytac inne punkty widzenia!
@Adam Zygadlewicz
Zacznę od końca:
`czy jak wynik tych ograniczeń widzimy wiele razy a firma wie ze taka postawa przynosi dobre efekty to nie możemy nazwać tego strategia?`
Zgadzam się, że TERAZ jest to ich strategia. Różnimy się co do początków tej strategii, co do podstaw na jakich się wykluwała, co do drogi jaką przeszedł zespół 37signals. Moim zdaniem na początku skupiali się na jak najprostszym rozwiązaniu problemów, a nie upraszczaniu problemów. Różnica mała, acz znacząca.
`posiadacz Ms Office kupuje poczucie, ze nawet jak z czegos nie korzysta to w przyszlosci kazda potrzebna mu funkcja bedzie w zasiegu klikniecia… rynek aplikacji desktopowych ma tez inne wymagania co do poziomu cen… wymaga duzych nakladow na promocje, dystrybucje. wysoka cene najlatwiej uzasadnic szerokim wachlarzem funkcji… pozycja Ms Office to rowniez brak realnej konkurencji przez dlugie lata a moze i nawet do dzisiaj.`
Zgadzam się z Tobą, że na pozycję MS Office pracował brak konkurencji przez długie lata. Ale i praca ich marketingu, dzięki któremu rozwój aplikacji skojarzony został z jak największą liczbą nowych funkcji. Przy czym nieistotne było, czy są one potrzebne użytkownikowi czy nie. I to też jest strategia.
Natomiast co do różnic aplikacji desktopowych i webowych, to można by długo dyskutować o zaletach i wadach jednych i drugich, prawach rządzących rynkiem jednych i drugich etc. Niestety komentarze nie są najbardziej efektywnym miejscem na to.
Post a Comment