Skip to content

Warto być klientem własnego e-Sklepu

Klientem Komputronika (sieci i e-Sklepu ze sprzętem komputerowym) jestem od dawna ponieważ… 1) to firma z Wielkopolski :-) 2) posiada duży asortyment 3) oferuje tanie przesyłki kurierskie 4) produkty są w miarę obiektywnie i obficie komentowane… i 5) przyzwyczaiłem się do bycia ich klientem (przyzwyczaiłem się do e-sklepowego interfejsu?).

… nie przeszkadza mi nawet to, że ceny Komputronika są względnie wyższe od cen tych samych produktów w innych e-Sklepach (pewnie dlatego KT nie współpracuje z porównywarkami cen) i obsługa we wybranych sklepach franszyzowych jest jak rodem z PRL’u (…w sumie i tak przeważnie kupuję on-line).

komputronik.pl

Co jakiś czas otrzymuję newsletter “Sklep Komputronik.pl poleca” a w nim poleca mi się sprzęt, który niedawno w KT zakupiłem. Co tu dużo ględzić… Taki newsletter ma dla mnie wartość porównywalną ze spammerskim e-mailem oznajmiającym o nowej bezbolesnej metodzie powiększania męskiego przyrodzenia.

Dziwi mnie, że firma mająca większe obroty niż nasz “polski Amazon” – merlin.pl – nie wykorzystuje wiedzy, którą zebrała w swojej bazie danych przez ponad 6 lat współpracy ze mną.

Kliknij aby powiększyć…
Oto bardzo nieinteligentny newsletter z inteligentnej firmy…

Wolałbym nie dostawać ofert, które mnie nie zainteresują od firm mających o mnie dość dużo informacji. Bo… dlaczego na przykład w KT nie ma żadnego “inteligentnego” rozwiązania (nota bene prostego w realizacji), które “stwierdzi”, że kupiłem dwa lata temu cztery komputery na firmę…. rok temu kupiłem dwa monitory i może byłbym skłonny kupić teraz kolejne dwa monitory… Tak właśnie zachowałby się inteligentny lub dobrze przeszkolony handlowiec.

I rozważania na płaszczyźnie newslettera nie są nawet potrzebne. Dlaczego w samym sklepie – bądź co bądź dopracowanym – nie ma takich rozwiązań… Sklep mógłby spróbować wykasować mnie lepiej ale widocznie nie chce… Klient nie zawsze wie czego chce dlatego rozwiązania typu up-selling i cross-selling są czasami korzystne dla obu stron.

Rozwiązania nie wykorzystujące informacji, które się posiada są do d…
Rozwiązania nie pozwalające na gromadzenie informacji na teraz lub na przyszłość też są do d…

Blog = istotna składowa firmowego marketingu?

Blogosfera jest dzisiaj głównym i najszybszym środkiem opiniodawczym w Internecie. Nie obowiązują w niej procedury redakcyjne, nieuzasadniona często poprawność, sztywna ramówka, workflow drukarni i kolportera. Streszczenia blogowych wpisów (“RSSy”) są pobierane przez dziesiątki serwisów przetwarzających je na rózne sposoby…

Blogi są alternatywą dla main-streamowych mediów, którymi jesteśmy znudzeni. Popularność blogów i ich rosnące znaczenie w kreowaniu opinii skutkują w tym, że coraz częściej są używane przez firmy jako nowe narzędzie marketingowe. Zgodnie z wynikami badania przeprowadzonego przez firmy KnowledgeStorm oraz Universal McCann

  • 53% ankietowanych pozyskuje informacje dotyczące biznesu i technologii z blogów,
  • 59% ankietowanych korzysta z czytników RSS mając dostęp do informacji od razu po ich opublikowaniu,
  • 70% ankietowanych przesyła informacje o ciekawaych blogach innym osobom
Powstaje pierwszy magazyn opisujący blogo-zjawiska… na razie wersja PDF wysyłana raz na miesiąc… i duża fala krytyki nad takim `uwstecznieniem`

Blogosfera i blogi to katalizator zmian w postawach i działaniach wielu zachodnich firm w stosunku do swoich bieżących i przyszłych klientów. Klienci i konsumenci są ciekawi jak powstają produkty, co się dzieje w danej firmie, chcą brać aktywny udział w tworzeniu swojej ulubionej marki. Dla firm, blogi to często znakomita alternatywa dla newslettera (“E-mail marketing jest martwy. Został zabity przez spam…”, “Blogi to newslettery wysyłane do wszystkich”). Jest to “newsletter następnej generacji” wysyłany do wszystkich i umożliwiający łatwe zebranie reakcji czytelników za pośrednictwem systemu komentarzy i trackbacków (informacji o zalinkowaniu naszego wpisu przez inny blog).

Naturalną konsekwencją popularności firmowych blogów “tekstowych” jest popularność firmowych blogów video. Na vlogach (video blogach) firmy umieszczają krótkie klipy demonstrujące nowy produkt lub nową usługę, wywiady z partnerami i klientami, relacje z targów lub konferencji.

O tak! …ale najpierw musisz zacząć blogować

Firmy obawiają się wejścia w blogosferę.

…obawiają się, że nie znajdą wystarczająco kompetentnej i zdeterminowanej osoby w firmie, która zajmie się komunikacją z klientami za pośrednictwem bloga. Wreszcie kiedy znajdzie się kompetentna osoba to czy zawsze będzie miała inspirację do regularnego pisania ciekawej i wartościowej treści. Istnieje również obawa przed czarnym PR w postaci złośliwych komentarzy i spam-komentarzy czyli tych które nie są głosem w dyskusji a jedynie próbą promocji produktów innych firm.

STOP reklamom na blogach… co innego w źródłach RSS :-)

Obawy są w dużej mierze nieuzasadnione lub można im łatwo przeciwdziałać. Ja pokuszę się o stwierdzenie, że wiele firm NIE CHCE przewodzić i wykorzystywać nowe sposoby komunikacji. Wolą naśladować dobrze wypróbowane rzeczy. Tylko, czy dobrze wypróbowane narzędzia marketingowe nie mają czasem o wiele mniejszej efektywności?

Czy każda firma powinna posiadać blog?
Wszystko zależy od charakteru działalności firmy, złożoności kontaktów z klientami oraz konkurencyjności w branży. Myślę, że w polskich warunkach blogami szczególnie powinny się zainteresować firmy doradcze i usługowe, producenci dóbr wyższego rzędu oraz firmy handlowe o konkretnej specjalizacji…

Aaaaa…. jeśli firma nie działa w niszowej branży pozycjonowanie jej strony w wyszukiwarkach może okazać się bardzo kosztowne. Regularne pisanie treści w obrębie jednego tematu, wchodzenie w dialog z innymi bloggerami to znakomita forma promocji również w wynikach wyszukiwarek :-)

Sloganomania kontra rzeczywistość

Na witrynie BBC przeczytałem o niezaprzeczalnym problemie, który grzmi w mojej głowie od dawna – o językowym snobiźmie z którego słynie przede wszystkim branża nowych technologii. Powszechne operowanie slangiem internetowym i technicznym prowadzi do e-analfabetyzmu pośród zwykłych konsumentów technologii i uzytkowników Internetu.

Polscy eksperci i specjaliści dość często zakładają, że tym więcej zawiłości pojawi się w ich twórczości i wypowiedziach tym bardziej kompetentnie się zaprezentują LECZ klarowność definiowania zagadnień jest wprost proporcjonalna do liczby ludzi, którzy mogą te zagadnienia pojąć… i skorzystać z nich podnosząc wartość samej ekspertyzy (i realne zyski samego eksperta w dłuższym czasie).

Gdyby przeprowadzone w Wielkiej Brytanii badania zostały powtórzone w Polsce, wyniki byłyby z pewnością jeszcze smutniejsze. W naszych mediach main-streamowych brakuje kompetentnych źródeł informacji przeznaczonych dla osób mniej wtajemniczonych. Pojęcia takie jak RSS, CMS, BLOG, VLOG, WIKI, którymi się posługujemy pisząc na swoich blogach, większości naszego społeczeństwa nic nie mówią… lub nie potrafią ich trafnie zdefiniować.

Ignorancja w tym względzie szkodzi nam samym… szczególnie podczas rozmów biznesowych i próbie wyjaśnienia dlaczego strona zbudowana na CMS jest lepsza od statycznej.

Narkowebia 2.0

Uczestnictwo w serwisach społecznościowych przypomina silne odurzenie narkotykowe… robimy coś co normalnie wydałoby się irracjonalne. Walczymy o miejsce w rankingach……. piszemy, komentujemy, nadsyłamy, oceniamy…. za darmo. Często marnujemy swój cenny czas jako wolontariusze w niesłusznej sprawie. Robimy to pomimo świadomości, że serwisy te powstały tylko po to aby nabić właścicielom odpowiednie statystyki i wykreować szum, który można sprzedać na kilka sposobów… Właściciele serwisów społecznościowych nie dają realnym twórcom nic realnego w zamian. Poczucie budowania cudzego budynku i swojego miejsca w ulotnych rankingach – niby nic a dla tylu tak wiele!

Jest dobrze ale dlaczego nie może być jeszcze lepiej… Misja bojowa, cel – STARE MEDIA

Dopiero dzisiaj zapoznałem się z serwisem wiadomosci24.pl i powiem szczerze DOBRA BIZNESOWA ROBOTA… Jeśli prowadzisz serwis społecznościowy to przyjrzenie się wiadomosci24.pl na pewno Ci się opłaci. Ucz się od najlepszych! Zapraszam na mały przewodnik po nim i po propagandzie 2.0. Oto kilka wskazówek jak zwiększyć “przerób” serwisu, którego treść wytwarzają Internauci…

W przypadku serwisów społecznościowych, w których wkład członków społeczności jest naprawdę czasochłonny i wymaga odpowiedniej determinacji (np. w serwisach “dziennikarstwa obywatelskiego” lub tych typu “zadaj pytanie a może ktoś ci odpowie”) społeczność pozostawiona sama sobie może nie dać rady zbudować serwisu zasobnego w regularnie pojawiającą się, dobrą treść. Dlaczego? Jak w każdej przestrzeni społecznej potrzebni są liderzy trzymający wszystko w ryzach… nadający ton. Społeczność internetowa nie różni się niczym od społeczności w rzeczywistości… podobne emocje (chęć konkurowania, zazdrość), podobne potrzeby (potrzeba bycia docenionym)… i potencjalny spadek motywacji grupy, który trzeba wychwycić z wyprzedzeniem.

Robertowi się udało to może i ja spróbuję…

Zarażanie entuzjazmem

W tworzeniu społeczności, jej kształtowaniu liczy się przede wszystkim postawa twórców… ich język musi zdradzać kompetencje, dawać obietnice, dawać poczucie dużego wpływu “podwładnych” na końcowy wynik. Korzyści, potencjalne nagrody… w każdej możliwej formie. Dużo uśmiechu, luzu i kosmiczny optymizm, który przenosi się z członka na członka w kosmicznym tempie.

Nie wiesz jak? Tak.

Jak odbyć praktyki dziennikarskie “…” Jeżeli będziesz pisał teksty, robił zdjęcia, w prosty sposób możesz je zaliczyć.

“…” Masz szansę zostać ekspertem danego działu “… “

“…” Wasz własny serwis internetowy! “…”

“…” nie ma większej przyjemności, niż świadomość, że Twój tekst komuś pomógł.”…”

Niebawem sami się przekonacie jak fantastycznym przeżyciem jest moment opublikowania pierwszego własnego tekstu

“…” Jesteśmy tu by Wam pomóc “…”

“…” wszyscy są i będą twórcami, gospodarzami tego miejsca. “…”

Konkurowanie

Liderzy, wyobrażenia wpływają na nasz udział… rankingi na naszą produktowność. Najlepiej aby rankingów było kilka… kiedy dana osoba osiągnie już szczyt w jednym to będzie walczyła o przywództwo w innym.

Rankingi to podstawa… bo wpływają na produktywność

Kreowanie wizji przyszłości

Ludzie lubią brać udział w czymś co ma potencjał, przyszłość…. lub przynajmniej w taki sposób się im objawia.

“…” Kochani!
Mamy pomysł, by rozreklamować naszą gazetę internetową. Będziemy mieli w tym tygodniu materiały reklamowe (plakaty, długopisy). Będziemy je rozdawać w różnych miastach “…”

“…” Multimedia czas zacząć. Przysyłajcie nagrania audio i wideo! “…”

Oprócz rankingów liczbowych dobre są stopnie!

Wiadomosci24.pl to propagandowe mistrzostwo świata padające na podatny grunt… jest to również znakomity przykład socjotecznicznych zagrywek, które każdy twórca projektu WEB 2.0 powinien wcielić bo inaczej grozi mu klapa.

Warto spojrzeć na podobny serwis – iThink.pl i porównać oba. iThink zapewnił użytkownikom szkielet i oprócz suchych PR’owskich zagrań poza serwisem, witryna sprawia wrażenie jakby dryfowała bez celu… brakuje czegoś takiego jak leadership i motywacja grupy! Statystyki aktywności content-wolontariuszy potwierdzają to o czym mówię.

Podsumowanie

Warto zaauważyć, że wiadomosci24.pl poszły dalej niż zwykłe serwisy WEB 2.0… zatrudniają zespół redakcyjny wspierający użytkowników i AKTYWNIE monitorujący ich poczynania. Patrząc na rozwój Internetu (i fakt racjonalizacji ekonomicznej przedsięwzięć) możnaby pomyśleć, że to krok w tył… tak naprawdę to silny krok wprzód! Myśląc o tym, wydaje mi się, że niskie koszty wejścia w przedsięwzięcia WEB 2.0 są mitem … żeby system działał teraz i jutro potrzebnę są spore nakłady… ludzie, determinacja i kapitał.

“…” Nigdy nie chciałem być dziennikarzem! Mój Ojciec był dziennikarzem i stąd wiedziałem, że jest to praca – przepraszam za słowo – cholernie trudna, stresująca, ale dająca olbrzymią satysfakcję. “…”

Brytyjska poczta wprowadza web-znaczki a Ty?

…tak to właśnie wygląda w praktyce

Royal Mail (brytyjski odpowiednik Poczty Polskiej) wprowadziła usługę drukowania znaczków on-line. WOW!

Za wydrukowane znaczki płaci się kartą kredytową nie ponosząc żadnych dodatkowych kosztów. Znaczek ma postać kodu kreskowego i może dotyczyć usługi zwykłej, priorytetowej, poleconej i międzynarodowej.

Ciekawe kiedy podobne rozwiązanie wprowadzi Poczta Polska. Stanie w kilometrowej kolejce w której oprócz klientów chcących wysłać paczkę bądź list wielu chce opłacić rachunki, uzyskać blankiet, kupić kopertę i znaczki jest czasami bardzo męczącym doznaniem. Jak widać po sukcesie bankowości internetowej, biletów on-line do kin i teatrów, doładowań on-line do komórek pre-paid doceniamy rozwiązania oszczędzające nasz czas.

Ale nie to co wprowadza Royal Mail jest ważne dla nas. Ważne jest to aby mieć świadomość że trzeba iść z duchem czasu i próbować zawalczyć każdy możliwy kanał dystrybucji/interakcji osiągalny dla naszych zasobów kapitałowych. Zastanów się czy są jakieś procesy w Twojej firmie które mógłbyś realizować za pomocą Internetu (wsparcie techniczne? sprzedaż? …. takich procesów może być naprawdę wiele)

Blog is Born czyli zabijamy konkurencję

W polskiej blogosferze blogów firmowych jest stosunkowo mało. Małym wyjątkiem są blogi firm funkcjonujących głównie w Internecie ale o rozwoju internetowego zjawiska można mówić dopiero wtedy jeśli wychodzi ono poza krąg internetowych, najbardziej uświadomionych firm. Native English Blog choć pisany w języku angielskim jest blogiem firmy działającej w Polsce w obszarze edukacji językowej i w moim mniemaniu stanowi znakomity przykład wykorzystania Internetu do wzmocnienia pozycji konkurencyjnej firmy. Blog jest bardzo ciekawy, posiada oczywiste walory edukacyjne oraz znakomicie reklamuje kompetencje kadry szkoleniowej tej szkoły językowej.

Friday, September 8. 2006
Native English has given birth to a healthy 3kg blog today! The delivery was quite long and painful, but now the proud parents are over the moon with happiness.

Takim właśnie wpisem rozpoczęto Native English Blog i każdy kolejny wpis, chęć dzielenia się wiedzą z innymi za darmo, chęć interakcji sprawią, że ten blog stanie się potężnym narzędziem reklamowym dla firmy Native English.

Blogi wydają się być dzisiaj najlepszą metodą internetowego dialogu i skutecznego PR. Słowo "dialog" w internetowym kontekście jest dla niektórych ciągle niezrozumiałe ale warto sobie w końcu uświadomić, że jednostronna komunikacja ograniczona do prezentacji treści bez dopuszczenia opiniodawczych głosów to epoka, która należy do historii i z pewnością już nie wróci. Internet zapracował sobie na miano poważnego medium w którym rola słuchacza i czytelnika jest zdecydowanie większa niż w innych mediach. Można się nawet pokusić o tezę, że to właśnie Internet przyczynił się do ewolucji tradycyjnych mediów (sondy, głosowania, cytaty z forum). Konwergencja to ciągle świeże słowo bo proces ciągle trwa…

Kliknij aby powiększyć…
Dobry start…

Blogi kojarzą się czytelnikom niewinnie (jak ten śliczny bobas na zdjęciu obok :-). Ta sama treść umieszczona na tradycyjnej stronie internetowej i na blogu będzie zupełnie inaczej odebrana. Na blogach nie ma reklam, nawigacja póki co nie jest tworzona we flashu, komentatorzy znacznie wzbogacają zdanie autora… język jest najczęściej mniej oficjalny a pewne "niechlujstwo składniowe i językowe" dodaje kolorytu i symuluje charakter rozmowy w tradycyjnym świecie. Tradycyjna forma prezentacji treści kojarzy nam się z podstarzałym samozwańczym ekspertem, który wie najlepiej od kilku dekad i żadne opinie nie są mu potrzebne… Jako Internauci chcemy się w końcu czuć ważni! O blogach się mówi, o blogach się pisze, blogi się chwali, blogi się krytykuje… o blogach jest głośno…

Internet pozwala konkurować mniejszym z dużymi. W Internecie liczy się refleks i kompatybilność z tym co się dzieje i czego chcą Internauci. Wielkie skostniałe organizacje inwestują w atrakcyjne dla nich rankingi, przyznawane im nagrody i certyfikaty jakości oraz reklamę ATL trafiającą do wszystkich czyli do nikogo. Mniejsze firmy osiągają podobną a może i większą skuteczność za pomocą marketingu mobilnego, marketingu wirusowego, narzędzi do budowania lojalnej społeczności w Internecie przy nieporównywalnie mniejszych wydatkach… zwycięzcą jest pasja, otwartość na trendy, bezpośredniość i kreatywność a nie zaangażowanie kapitałowe. I właśnie za to kocham Internet!

Zdecydowanie nie rozumiem podejścia wielu polskich firm… zachowawczego traktowania Internetu, wiecznego czekania. Internet działa na o wiele szybszych obrotach niż ślamazarna systemowa i strukturalna rzeczywistość. Stworzenie internetowego radia (lub jego wersji off-line czyli podcastów), bloga, kanału RSS jest wyjątkowo tanie i szybkie do realizacji więc pojmowanie tych działań w kategoriach "poczekamy aż to się upowszechni" jest wnioskiem o internetowe wykluczenie. To nie są kategorie inwestycyjne aby przeprowadzać szczegółowe analizy i oczekiwać dobrego ROI. Dla tradycyjnych firm wszystko co zrobią w Internecie będzie miało zawsze pośredni wpływ na rentowność więc wszystko co im potrzeba to wiara w wagę tego medium i odpowiedni ludzie, którzy potrafią skutecznie zarządzać ich internetową tożsamością.

Krótki tutorial jak podbić blogomasę

Ponieważ blogów stale przybywa i towarzyszą im różne pseudo-rankingi postanowiłem napisać mini-przewodnik o tym jak odnieść sukces w blogosferze i przebić się do ekstra klasy (…nie tracąc zbyt wiele czasu).

Właśnie tyle warty jest TEN blog… (szacunki trochę na wyrost)

Zanim przystąpisz do działań zakoduj sobie dwa polskie paradygmaty: (1) w Polsce nie ma zwyczaju dzielenia się za darmo wiedzą płynącą ze swojego doświadczenia (2)
Internet to Dziki Zachód – jeśli podzielisz się swoją wiedzą to inni ją wykorzystają i zarobią na tym.

Zakodowane? To zaczynamy!

Właśnie tyle osób pobiera źródło RSS tego bloga (szacunki trochę zawyżone)
  1. Pisz o czym piszą inni… (1) nie tracisz czasu na myślenie (2) będziesz mógł dodawać link do swoich postów w komentarzach na innych blogach
  2. Sprawdzaj jakie są najczęściej wyszukiwane frazy w wyszukiwarkach stron katalogujących blogi …. pisz właśnie o tym co jest aktualnie poszukiwane
  3. Pisz o tematach kontrowersyjnych… zapewnisz sobie (1) odpowiednią liczbę komentarzy (2) wzmiankę i link u innych którzy się z Tobą nie zgodzą
  4. Zarzuć komuś stronniczość a pózniej się wycofaj – to zawsze jest dobrą metodą na szybką promocję
  5. Napisz posta na temat o którym nie masz zielonego pojęcia… prawdziwą treść stworzą Ci za darmo komentatorzy
  6. Twórz kółka adoracyjne z innymi blogerami – komentujcie sobie nawzajem wpisy i wymieńcie się linkami do swoich blogów
  7. Twórz silne nagłówki: podkreślaj przełomowość informacji na swoim blogu
  8. Korzystaj z Google Alerts i zamieszczaj regularną porcję linków na temat związany z tematyką Twojego bloga – nie wyjaśniaj co się kryje pod linkami!
  9. Pokaż jak ważny jest Twoj Blog: koniecznie umieść ikonki przeliczające co trzeba… inni będą go czytać dlatego że sprawia wrażenie ważnego i powszechnie czytanego
  10. Dużo komentuj wpisy innych… najlepiej od razu kiedy się ukazują wtedy załapiesz się na indeksowanie przez wyszukiwarki
  11. Kreuj dobrze swój wizerunek. Pisz o tym co nowego i drogiego kupujesz… proś o poradę w sprawach zakupowych
  12. Pisząc o zobaczonym klipie lub przeczytanym artykule nie pisz o ich zawartośći – link wystarczy – Twój blog ma mieć dużo wpisów a nie świadczyć usługi recenzowania

I nie przejmuj się, że piszesz w gorszym stylu niż inni – bardziej wprawni bloggerzy… ważne przecież żeby pisać dużo…..koniecznie raz dziennie… po odpowiednim treningu może uda Ci się zwiększyć liczbę postów do 2,3 dziennie.

I pamiętaj… kiedy nie wiesz co napisać napisz cokolwiek aby trzymać się zasady regularności (“Thou shall post every day”). Powodzenia!

Reklama online wcale nie musi być irytująca…

Nachalna reklama internetowa kojarzy się nam ze “skutecznym” akwizytorem, który pomimo że dobitnie dziękujemy mu za przedstawienie unikalnych cech sprzedawanego produktu i na wszelkie możliwe sposoby wyrażamy brak zainteresowania zakupem wkłada nogę między futrynę i drzwi i “prezentuje” dalej licząc, że w końcu dopnie swego. Pierwszym odruchem (często bezwarunkowym) po ukazaniu się reklamy internetowej przesłaniającej treść jest poszukiwanie magicznego krzyżyka zamykającego ją i pozwalającego nam w spokoju korzystać z zasobów serwisu.

Kliknij aby powiększyć…
Reklama tekstowa ukryta pośród linków nawigacji… skuteczna dla reklamodawcy i przyjazna Internautom

Uciążliwe reklamy internetowe obniżają wizerunek stron, które je wyświetlają oraz prawdopodobieństwo naszego zainteresowania się tym co jest reklamowane. Niestety strumień pieniędzy z reklam to coś z czego nie zrezygnuje żaden właściciel często odwiedzanego serwisu internetowego nawet gdyby rentowność tego serwisu była lepiej niż zadowalająca.

My, Internauci, możemy jedynie narzekać lub szukać alternatywnych serwisów internetowych, na których stosowane są wyłącznie nieinwazyjne formy reklamy internetowej (sytuacja w polskim Internecie prawie nie spotykana) lub którymi żadna sieć reklamowa się jeszcze nie zainteresowała. Niestety najczęściej serwis bombardujący nasz ekran reklamami jest w naszym odczuciu unikalny lub po prostu ulubiony.

Kliknij aby powiększyć…
Reklama w nawigacji; reklamodawca jako sponsor danej sekcji serwisu

Polskie serwisy internetowe irytują “reklamowo” Internautów z wyjątkową beztroską. Przyczyną może być mała liczba serwisów konkurencyjnych pod względem treści i z mniejszą domieszką reklam, na które mogliby “odsurfować” Internauci oraz fakt, że reklamodawca płaci serwisom lub pośrednikom reklamowym przeważnie za ilość wyświetleń danej reklamy (model CPM ang.: cost-per-mille) więc tym częściej i gęściej jesteśmy bombardowani reklamami tym większy strumień pieniędzy dla właściciela serwisu (w warunkach małej konkurencji rzadko myśli się o lojalności Internautów).

Inne metody wyceny internetowych kampanii reklamowych takie jak CPC (ang.: cost-per-click – za kliknięcia) i CPA (ang.: cost-per-action – za konkretną akcję wywołaną reklamą – np.: zarejestrowanie się w reklamowanym serwisie, wykupienie abonamentu, dokonanie zakupu w reklamującym się sklepie internetowym) chyba nie są w stanie kiedykolwiek zdominować królującego modelu CPM. Wycena kosztu kampanii reklamowej oparta o CPC jest kontrowersyjna. Gdyby reklamodawca miał płacić tylko za kliknięcia to najprawdopodobniej reklamodawcy tworzyliby reklamy, które nie proszą się o natychmiastowe kliknięcie i mogłyby być relatywnie dłużej wyświetlane; rozliczenia oparte na kliknięciach są również bardzo podatne na wszelkie manipulacje od właściciela serwisu począwszy i na bezlitosnej konkurencji reklamodawcy skończywszy.

Z punktu widzenia właściciela serwisu wyświetlanie reklam w modelu CPM i dbałość o jak największą liczbę odwiedzin są kluczowe (więcej odwiedzin to więcej wyświetleń reklam, więcej wyświetleń reklam to większa liczba reklamodawców, których można “obsłużyć”). Pomimo, że wszystko wydaje się oczywiste nie mogę znaleźć żadnego sensownego wytłumaczenia dlaczego popularne serwisy internetowe w Polsce nie mogą ograniczyć się do form reklamowych, które nie powodują naszej ciągłej irytacji i najprawdopodobniej charakteryzują się większą skutecznością z punktu widzenia reklamodawcy.

W zagranicznych serwisach internetowych reklama inwazyjna prawie nie występuję, właściciele serwisów zaczynają w tym całym biznesie dostrzegać odczucia Internatuów i walczyć o ich lojalność umilając im pobyt na witrynie a nie wystawiając ich cierpliwość na próbę.

Co z tym fantem zrobić czyli jak utrzymać przychody z reklam i kształtować lojalność Internautów…

  • Stosować reklamę tekstową umieszczoną w tekście artykułu (np.: adkontekst, Google AdSense itp.)
  • Stosować statyczne reklamy graficzne w miejscach serwisu, które nie podlegają zjawisku tzw. “ślepoty reklamowej”.
  • Stosować stronę pośredniczącą między linkiem do artykułu a pełną treścią
  • Wprowadzić drobną opłatę za wersję strony pozbawionej reklam
  • ………..inne……..

Moim osobistym faworytem jest “strona pośrednicząca”. Po raz pierwszy zauważyłem ją wiele lat temu w serwisie Economist.com i bynajmniej nie uznałem tej formy za nachalnej! Na stronie pośredniczącej dowiedziałem się, że dostęp do artykułu który chcę przeczytać został zasponsorowany przez firmę X i bez tego sponsoringu musiałbym wykupić abonament. Nie dość że z chęcią zapoznałem się z krótką notką na temat firmy X to póżniejsze czytelnictwo artykułu było wolne od jakichkolwiek reklam. Mechanizm można wzbogacić o system pokazywania odnośnika do pełnej treści w różnych miejscach na stronie pośredniczącej (aby zminimalizować odruchowe klikanie) lub wymuszenie pozostania na niej przez kilka(naście) sekund.

Kilka myśli… do przemyślenia

  • Serwisy, które przestaną irytować “reklamowo” Internautów i wdrożą mniej oczywiste, mniej nachalne rozwiązania reklamowe mogą względnie szybko uzyskać przewagę konkurencyjną i grono lojalnych Internautów.
  • Alternatywne formy reklamowe wymagają dojrzałości Internetu i branży reklamowej a także silnych wizerunkowo witryn; wiele z tych form wymaga nieanonimowej i długoterminowej współpracy z reklamodawcą (np.: sponsoring danego działu serwisu).
  • Inteligentne podejście do reklamy we własnym serwisie internetowym i walka o lojalność Internautów wymagają czegoś więcej niż wklejenie pozyskanego od sieci reklamowej kodu JavaScript w szablon strony…

40 mln ekspertów ogółem…tylko jeden od WEB 2.0

Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że cokolwiek złego możnaby powiedzieć o Polsce to trzeba przyznać że jest to jedyny kraj w którym liczba jego mieszkańców jest równa liczbie ekspertów. Jest to bardzo pocieszające zjawisko bo przecież nie trzeba od razu dopowiadać, że ekspertami są zwykle Ci, którzy nie mają do tego podstaw (~ odpowiedniej wiedzy).


Inspiracją tego wpisu jest Wywiad “Web 2.0 według Krzysztofa Urbanowicza”, który przeprowadziła Magdalena Górak i opublikowała na łamach Internet Standard… 2 dni temu.


Jak zidentyfikować serwisy Web 2.0?
Serwisy Web 2.0 powstały z końcem 2004 roku i jest to ich pierwszy znak rozpoznawczy. Dla mnie Web 2.0 to przede wszystkim epoka, w której nowe technologie dały władzę zwykłym ludziom. Web 2.0 łączy postęp technologiczny i społeczną ideę dzielenia się, pomysły i mechanizmy wykorzystujące i odwołujące się do zbiorowej mądrości internautów. To nowa granica internetu, gdzie użytkownik jest w centrum sieci. I to widać w serwisach Web 2.0.

Żadne nowe technologie nie powstały, które umożliwiły pojawienie się Web 2.0 (nawet AJAX – “technologia”, która w żaden sposób nie determinuje czy coś jest Web 2.0 czy Web 1.0 powstała przed 2004 rokiem). Wszystkie potrzebne mechanizmy istniały conajmniej od czasu kiedy zaistniała WIKIPEDIA, która jest wybitnym i najważniejszym przykładem Web 2.0 (i sprzed 2004 roku). Web 2.0 powstało głównie z kalkulacji ekonomicznych i mało kto publicznie o tym mówi… Nie ma się co oszukiwać! Po co tworzyć zespół ludzi-redaktorów, generujący koszty dla firmy i tworzących treść z której korzysta pożniej cały Internet (1% rule)? Dajmy jednym Internautom możliwość tworzenia i publikacji treści a drugim możliwość filtrowania kiepskiej treści od lepszej… Mechanizm idealny i tani…. Stworzyć szkielet a reszta zbuduje się sama. Pamiętajmy że przyczyną upadków dot.com’ów było właśnie przeinwestowanie i zbytnia wiara w Internautów a nie zbyt przyszłościowy charakter przedsiewzięć (arena.pl!!!).

Czyli nie uznałby Pan serwisów, które powstały wcześniej za Web 2.0?
Raczej nie. Oczywiście część serwisów z czasów Web 1.0 ewoluowała w stronę Web 2.0, jak Amazon czy eBay, liderzy światowego e-commerce, ale nie są to w pełni serwisy Web 2.0. Na pewno w tym nurcie ważna jest technologia. Przed 2004 rokiem nie mieliśmy tak dopracowanych technologii i narzędzi jak obecnie. To scheda po pierwszej fali fascynacji internetem. Po pęknięciu bańki internetowej pozostało wiele pomysłów, rozwiązań, a nawet business-planów, które można było teraz wykorzystać. Web 2.0 to przede wszystkim technologie open source, które tak naprawdę są potężnym ruchem tworzonym przez programistów. Bez oprogramowania open source nie byłoby Web 2.0.

Osobiście, nie widzę związku między oprogramowaniem open-source a wybuchem popularności serwisów Web 2.0. Czy serwisy takie jak Digg, czy znakomity polski Wykop.pl są oparte na oprogramowaniu open-source? Raczej nie :) Nie ma czegoś takiego jak technologie open-source! Oprogramowanie lub standard może być udostępniony na zasadzie open-source czyli z opublikowanym źródłem. “Przed 2004 rokiem nie mieliśmy tak dopracowanych technologii i narzędzi jak obecnie”… Narzędzia były…

Jakie jeszcze cechy musi mieć serwis?
Oprócz programów open source, Web 2.0 wykorzystuje 4 inne narzędzia i technologie.
1. RSS to nowy sposob konsumpcji mediow. To nie czytelnik przychodzi po informacje, to informacja przychodzi sama do czytelnika, bez konieczności wychodzenia z domu. Jeśli jakaś strona nie ma RSS-ów, to trudno przykleić jej tak waloryzującą dziś etykietkę Web 2.0. Choć RSS jest znany zaledwie 2% internautów, jest to jeden z niewidzialnych przebojów Web 2.0. RSS-y zmieniły radykalnie mój sposób korzystania z różnych mediów. Dzięki temu narzędziu, które używam na stronach Netvibes, oszczędzam mnóstwo czasu. Obecnie w ciągu dnia czytam, a raczej przeglądam, około 40 blogów i 10 gazet. W większości przypadków nawet nie muszę wchodzić na strony moich ulubionych źródeł informacji.

RSS to alternatywa dla starego dobrego newslettera… Czy otrzymując newsletter w 2003 roku musieliśmy wychodzić z domu? Nie utożsamiałbym RSS z niezbędnym elementem Web 2.0… Uczestniczyć w społeczności, tworzyć, oceniać możemy bez kanałów RSS…proszę spróbować… RSS to jedynie ułatwienie. Trzeba również dodać że również opłacalne dla właścicieli witryn… (mniejsze obciążenie serwerów, mniejsze opłaty za transfer)

2. Nie byłoby też internetu Web 2.0 bez technologii API. Niektóre serwisy, jak Google News czy Yahoo News, po prostu by bez niego nie powstały, bo niemożliwa byłaby wymiana treści między nimi a innymi stronami, w tym przypadku źródłami informacji, jak Reuters czy AFP. Dzięki API strony internetowe komunikują się między sobą.

API to nie technologia – to udostępnienie serca danego systemu (~możliwości) lub jego treści. Dzięki API Google Maps i serwisu randkowego możemy stworzyć trzeci serwis (zwany wtedy MASHUPem), który będzie nam pokazywał na mapce jaki stan USA ma najwięcej samotnych serc. API ma wartość tylko i wyłącznie dla programistów spoza danego serwisu… zwykłemu użytkownikowi serwisu Web 2.0 API nie jest do niczego potrzebne. To czy dany serwis udostępnia API czy nie w żaden sposób nie wpływa na jego wartość użytkową dla zwykłych Internautów… Znakomite serwisy Web 2.0 nie udostępniają API i co? API to przede wszystkim możliwość dodatkowego wypromowania danego serwisu wymagająca też odpowiednich nakładów (większe obciążenie systemów -> API Google Maps ma np.: limit zewnętrznych zapytań o “mapę”, zewnętrzne komercyjne wykorzystanie z pewnością generuje dla Google niezłe przychody)

3. CMS (Content Management System) – Podobnie przełomowe okazały się systemy do zarządzania treścią – CMS. Nie muszę już znać języka HTML, żeby stworzyć stronę internetową i nią zarządzać. To fanstastyczne narzędzie: naciskam na guzik w palecie administacyjnej i robię to co chcę.

CMS (system do zarządzania treścią) jest dośc starym pojęciem sięgającym czasów powstania pierwszych języków programowania mogących “kontaktować stronę internetową z bazą danych”. To wina firm, że aktualizacja strony internetowej kojarzyła się z potrzebą zatrudniania “informatyka”. To wina również samych webmasterów że zamiast wdrożyć klientówi prosty CMS woleli oszukiwać, że aktualizacja to magiczny proces wymagający narzędzi programistycznych, dostępu przez FTP do konta, itp. Darmowe systemy CMS takie jak PHP-NUKE istnieją tak długo że gubię się licząc lata na palcach…

4. Ajax – dzisiejszy Web 2.0 nie mógłby też zaistnieć bez tej technologii.
Bez niej nie byłoby Gmaila, Netvibes czy GoogleMaps. Dzięki temu narzędziu mogę przestawiać na monitorze moduły jakiejś strony i ustawiać je tak jak mi wygodnie, albo tworzyć tzw. mashupy, czyli kombinacje różnych serwisów w jednym miejscu.

AJAX, ajax, ajax…. nie każdy serwis Web 2.0 korzysta z tej starej “technologii” na nowo nazwanej. AJAX zapewnia komunikację strony internetowej z serwerem w tle. Zamiast czekać na przeładowanie się całej strony (na przykład po dodaniu komentarza) efekty (w tym wypadku nasz komentarz) widzimy od razu. Ekscytację AJAXem bym raczej wytłumaczył chęcią zbliżenia strony internetowej do aplikacji na pulpicie komputera. Przeładowywanie strony po każdorazowej akcji to jedna z niewielu rzeczy jakie odróżniała aplikacje www od aplikacji zainstalowanych na komputerze. Ajax nie jest technologią a jedynie zbiorczą nazwą dla kilku istniejących od dawna technologii używanych teraz razem.

Web 2.0 to też zgodność ze standardami i choć 90% serwisów nie do końca przestrzega ich wymogów, to właśnie dzięki tym standardom możliwa jest komunikacja między stronami.

Przestrzegając standardy na etapie projektowania witryny, nasze strony mają szansę prezentować się dobrze na różnych przeglądarkach (również tych z których korzystają osoby niedowidzące) i przede wszystkim stanowią pomost pomiędzy twórcami przeglądarek a twórcami stron. (Sam AJAX jest bardzo kontrowersyjny jeśli chodzi o “standardy”).

Powiedział Pan, że serwisów, które powstały przed końcem 2004 roku nie można zaliczyć do nurtu Web 2.0. Czy w związku z tym Wikipedia nie jest Web 2.0? Odrzuca Pan też FilmWeb?
Tych serwisów nie można odrzucić. Wikipedia to dziś jedna z głównych ikon Web 2.0. Umożliwia ekspresję internautom, którzy bez niej pozostaliby biernymi czytelnikami encyklopedii Universalis.
FilmWeb nie był serwisem Web 2.0, ale bardzo inteligentnie przekształcił się w serwis Web 2.0 za sprawą powstałej w nim społeczności kinomanów. Gdyby przedstawić serwisy Web 2.0 na rysunku, to FilmWeb byłby gdzieś na obrzeżach zbioru klasycznych serwisów Web 2.0.

Ekspresję to raczej umożliwiają blogi. Proszę zamieścić ekspresyjny opis jakiegoś hasła na wikipedii a na pewno zostanie szybko usunięty. Nie zauważyłem wielkiej ewolucji na Filmweb… tym bardziej jakiejś inteligentnej. “za sprawą powstałej w nim społeczności kinomanów” – wcześniej była społeczność fanów VW Garbusa? Przykład fdb.pl byłby lepszy – oto prawdziwy serwis kinomaniaków tworzony od początku przez Internautów.

Web 2.0 to też pewna filozofia.
To zupełnie NOWA FILOZOFIA: użytkownicy przetwarzają i współtworzą dostępne w serwisach treści oraz decydują, które z nich zasługują na wyeksponowanie, jak na Digg, czy Netscape. To oni decydują, co będzie na górze na takim serwisie jak Digg. To oni umieszczają zdjęcia. Ludzie zawsze chcieli dzielić się i współtworzyć informacje, ale dotąd nie mieli takich możliwości.

Internauci stali się społecznością, nie publicznością. To my tworzymy największe serwisy Web 2.0. Bez nas nic by tam nie było. To Ty, internauto, jesteś, obok twórców Google Sergieja Brina i Larry Page, założyciela Microsoftu Billa Gatesa i magnata prasowego Ruperta Murdocha, jedną z 50 osób, które najbardziej liczą się w dzisiejszym biznesie, biznesie 2.0 – uważa CNN.Mony.
Filozofia dzielenia się wyróżnia Web 2.0. Dzielimy się tekstami na MySpace czy na blogach, wideo na YouTube, zdjęciami na Flickr czy nawet linkami na deli.cio.us.

A fora internetowe? A komentarze do artykułów? a USENET? Web 2.0 dał Internautom jedynie dodatkowe emocje… wrażenie decydowania i wpływania na kształt serwisu (dość mało jak za oszczędności, które dzięki temu czynią właściciele serwisów i dość mało jak na przychody niektórych serwisów Web 2.0 na zachodzie)….Ludzie dzielą się w Internecie od momentu jak powstał (bo można dzielić się również przez e-mail, prawda?). “Filozofia dzielenia się wyróżnia Web 2.0″ czyli sieci peer-2-peer jak BitTorrent, eDonkey tez należą do kręgu Web 2.0….o to fajnie!

Czy blogi można z jakiś względów wykluczyć z nurtu Web 2.0?
Za Web 2.0 uważamy także blogosferę, która wzbogaca się co sekundę o dwa nowe blogi – pamiętniki i notatniki pisane w sieci przez internautów. To najdynamiczniej rozwijający się trend Web 2.0. Nie ma blogów sprzed ani po Web 2.0. Wszystkie blogi mieszczą się w tym nurcie. Blogi znane są już od ponad dziesięciu lat, ale ostatnio przeżywają niesamowity wzrost popularności, w tym ich nowa odmiana – blogi eksperckie, prezesowskie, firmowe, uniwersyteckie, lub polityczne. Blogów jest na świecie ok. 80-100 mln. Wyszukiwarka Technorati indeksuje 50 mln blogów. Niektóre z nich notują oglądalność porównywaną z dużymi mediami, jak np. Boing Boing, który ma – jak sam mówi – 3 mln czytelników miesięcznie.

“blogi”….”to najdynamiczniej rozwijający się trend Web 2.0″ …Przede wszystkim trend ma jakiś kierunek lub cechę… na przykład trendem mogłoby być podwajanie się liczby blogów co roku. “Nie ma blogów sprzed ani po Web 2.0. Wszystkie blogi mieszczą się w tym nurcie. Blogi znane są już od ponad dziesięciu lat”… jeśli Web 2.0 powstało w 2004 roku a blogi mają ponad 10 lat to czy 2014 rok mamy już za sobą?

Czy zawodowi dziennikarze nie powinni bardziej przykładać się w doborze rozmówców? W dobie dziennikarstwa obywatelskiego i rosnącego znaczenia blogów w opiniodawczym procesie takie podejście wydaje się ryzykowne.

UPDATE:
Starzy czytelnicy zapewne zauważą, że treść tej notki uległa “złagodzeniu”. Tak. Uznałem, że “osobiste wycieczki” pod adresem Krzysztofa Urbanowicza były trochę nie na miejscu a sam wpis był mocno nasiąkniety niepotrzebnymi emocjami zamydlającymi merytorykę….. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że winić można tylko i wyłącznie dziennikarzy…… Bo czy jest możliwość aby ktoś odmówił wywiadu z argumentacją że nie jest zaorientowany w tematyce? Nie, nie w Polsce :)

Internet będzie odgrywał coraz większą rolę w życiu Polaków

Internet będzie odgrywał coraz większą rolę w życiu Polaków

Źródło: Gazeta Olsztyńska oraz Blog MediaCafePL

“Internet będzie odgrywał coraz większą rolę w życiu Polaków – przewiduje na jego 15-lecie w Polsce Krzysztof Urbanowicz, medioznawca.

W czwartek mija 15. rocznica podłączenia Polski do internetu. To ważna data?

- Bardzo ważna. Internet wiele zmienił w naszym życiu. Pojawiła się e-demokracja, czyli przeniesienie administracji do internetu. Nie jest jeszcze u nas tak powszechna, jak np. w Szwajcarii, gdzie przez internet można głosować, ale będzie się rozwijać. Ważnym elementem społeczeństwa obywatelskiego stały się blogi, które dały możliwość nieskrępowanego wyrażania opinii. Ludzie mówią, co myślą o sobie, swojej dzielnicy czy politykach, bez pośrednictwa mediów. Kolejna rzecz to dynamiczny rozwój e-handlu. Dziś możemy robić zakupy nie ruszając się sprzed komputera. Sam kilka dni temu kupiłem krawat w sklepie internetowym we Francji. Niegdyś człowiek poszukiwał informacji, a dziś informacja przychodzi do internauty. Biorąc pod uwagę rosnący dostęp do sieci, można się spodziewać, że internet zmarginalizuje rolę tradycyjnych mediów.

- Według badań firmy SMG/KRC, w lipcu z internetu korzystało 37,7 procent Polaków. Do dużo czy mało?

- To bardzo dużo – dane prawie jak w rozwiniętych krajach europejskich. Ten niesamowity rozwój komputeryzacji oznacza, że internet będzie odgrywał coraz większą rolę w życiu Polaków. Przejmie wiele ról z codzienności. Życie fizyczne wielu osób stanie się wirtualne.

Rozmawiał Radosław Paździorko

Mój komentarz

Mam wrazenie ze popularność tego bloga wsród internetowych wyjadaczy zawdziecza Pan (licznym) niescislosciom (wiem ze nie sa zamierzone).

“e-demokracja, czyli przeniesienie administracji do internetu”???. Mial Pan na mysli chyba eGovernment? Blogi i (e-)demokracja to jak pisanie na murach (co tysieczny napis kogos zastanowi – i na zastanowieniu sie skonczy). eGov (czyli administracja via internet) w Polsce praktycznie nie istnieje (bo jesli sa systemy to raczej na zasadzie komunikacji jednostronnej czyli Obywatel moze cos wyslac za pomoca formularza na stronie WWW.

“blogi ” … “elementem społeczeństwa obywatelskiego” – dla mnie def. spol. obywat. jest taka ze blogi sie w niej nie mieszcza (bo w jaki sposob blogi ksztaltuja/wplywaja na odpowiedzialnosc za kraj, patriotyzm, branie udzialu w wyborach?)

40% Internautow to duzo? Prosze zerknac glebiej – od strony demografii. Poza tym tylko co czwarty polak ma adres e-mail co wydaje sie jednym z pierwszych etapow internetowego wtajemniczenia…

“prawie tyle samo co w rozwinietych krajach europ.”??? w rozwinietych krajach europ. przed ekranem monitora siadaja 70-cio latkowie – prosze sie zastanowic jaki jest wiek krytyczny DIGITAL DIVIDE w Polsce (jeszcze raz odsylam do szczegolowej analizy tych 40% polskich internautow)… o rozwoju internetu decyduja konkretne grupy (wiek, sila nabywcza)

“rozwój komputeryzacji”? w polsce? polecam kilka artykulow Prof. Cellarego (G. Wyborcza) wtedy bedzie Pan mial szersze spojrzenie na determinanty komputeryzacji… komputeryzacja tego kraju jest w rekach BARDZO malej liczby osob (o wnioskach nie bede pisal) – dostep do internetu a komputeryzacja wcale nie musza isc jednym torem (i w polsce nie ida)

pozdrawiam i polecam pisanie na tematy w ktorych sie pan specjalizuje (poczytnosc to jedno a lojalnosc i jasna identyfikacja to drugie).

adam zygadlewicz

Komentarz na mój komentarz

Krzysztof Urbanowicz said…

adam zygadlewicz

1. Nie wiem czy ten blog jest popularny, owszem jest czytany przez ludzi z prasy i reklamy, ktorzy dobrze znaja media. Jezeli sa jakies niescislosci, wychwytuja je od razu.

2. Wywiad w GO jest zapisem dluzszej rozmowy. Nie chce go komentowac. Chyba bede autoryzowal moje wywiady.

that’s it