Jeden z poprzednich wpisów dotyczący wad sprzedaży pod wspólnym szyldem (np. na platformie aukcyjnej) wywołał ciekawą dyskusję (polecam lekturę komentarzy).
Rafał Agnieszczak (twórca m.in. platformy aukcyjnej Świstak.pl) podesłał mi własny punkt widzenia i zgodził się na jego upublicznienie co z chęcią czynię poniżej. Oto co napisał:
- koszty prowadzenia działalności na platformie aukcyjnej są jednak niższe /wlasny sklep sam się przecież nie zareklamuje/ – pewne działania platforma może zrobić taniej /efekt skali/.
- własna marka to "luksus" przeznaczony dla większych graczy – wydaje mi się, że obecne 2000 sklepów nie przetrwa najbliższych kilku lat – drobnica będzie musiała przenieść się na platformy /pod warunkiem, że będą się rozwijały, co nie jest takie trudne do przewidzenia/.
- serwisy aukcyjne bez problemu mogą się dopasować do zawodowych sprzedawców – jaki problem otworzyć im sklepy na platformie i dać porządny CRM?
- fakty mówią same za siebie: obroty allegro za ostatni rok to 1,8 mld, a największego sklepu czyli Merlina – 40mln /porownywalnie dolożył się Komputronik i Empik, reszta o skalę mniej/.
- istnieją branże, w których specyfika towaru nie spawdza się w sklepach niezależnie od sezonowości (jeszcze 2 lata temu było dużo sklepów z akcesoriami komórkowymi – teraz nikt o nich nie słyszy). Oczywiście działa to też w drugą stronę /np. apteki/ ale to raczej wyjątek.
- istnieją branże zbyt wąskie aby był sens tworzyć dla nich oddzielne sklepy /mowa szczególnie o producentach wybranego towaru, ktorzy chca skrócic łancuch handlując bezpośrednio w Internecie/.
Punkt widzenia Rafała nie "gryzie się" w żaden sposób z moimi poglądami….. całość lektury można chyba podsumować: warto określić plan działania własnej firmy i zastanowić się jakie warunki mogą panować za kilka lat, warto monitorować rynek, znać specyfikę własnej branży i realnie szacować odroczone korzyści wynikające z budowy własnej marki do kosztów prowadzenia działalności na platformie (kosztem może być choćby utracona część przychodów w wyniku konkurowania głównie ceną) a także koszt budowania własnej marki (wydatki na reklamę, "branding", PR, sklep on-line) do korzyści działalności pod wspólnym szyldem (dostęp do większego rynku)…..
Fakt. Marka to niewątpliwy luksus (który dużo kosztuje i jej budowanie wymaga dużo czasu i determinacji oraz pewnej wiedzy marketingowej). Ten luksus może być jednak skuteczną barierą ochronną przed konkurencją w przyszłości oraz możliwością kształtowania wyższej ceny.
{ 15 } Comments
Nie wiem, czy marka to luksus. Biorąc pod uwagę stale rosnącą konkurencję na różnych rynkach IMHO marka to konieczność. Wyjątkiem mogą być chyba tylko firmy z definicji robiące rzeczy dla innych, jak np. HTC produkująca telefony m.in. dla Orange (i znane tam jako SPV).
`- koszty prowadzenia działalności na platformie aukcyjnej są jednak niższe /wlasny sklep sam się przecież nie zareklamuje/ `
- ale chyba tylko pod warunkiem, że sprzedawać będziemy tylko na Świstaku, co dobrym pomysłem raczej nie jest. A Allegro jest drogie, przy dużym asortymencie paskudnie drogie. Mam wątpliwości, czy np. reklama kontekstowa albo linki sponsorowane są droższe.
`własna marka to `luksus` przeznaczony dla większych graczy`
- A to niby dlaczego? Nie widzę tu żadnych argumentów.
@Bellois
jak sam zauwazyles wszystko zależy od wolumenu sprzedaży
zauważ, że koszt infrastruktury, budowy sklepu on-line i jego obsługi są `przeniesione` na prowizję więc tym większa wartościowo i ilościowo sprzedaż tym opłacalność handlu na platformie aukcyjnej jest niższa (bo koszty `techniczne` prowadzenia własnego sklepu można uznać za stałe)
reklama o ktorej wspominasz ma te zalete ze reklamuje cala dzialalnosc sklepu a nie poszczegolne towary co w przeliczeniu rzeczywiscie moze byc tańsze (chyba że firma sprzedaje dużą ilość wąskiego asortymentu w kategorii w ktorej nie jest ciasno?)
luksus marki polega moim zdaniem na tym z jakimi kosztami wiąże się jej SKUTECZNA budowa
no ale komentowałeś wypowiedź Rafała więc może sam się wypowie/obroni :)
Zgadzam się, że opłacalność sprzedaży przez aukcje spada wraz ze wzrostem ilości sprzedawanego towaru. Pamiętajmy przy o tym, że w dzisiejszych czasach samo założenie i utrzymanie sklepu wcale drogie nie jest.
Reklama o której wspomniałem może także reklamować pojedyńcze kategorie, towary. Nie widzę tutaj żadnych przeszkód. Wszystko zależy od doboru słów na jakie się reklamujemy.
Nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie: co to jest skuteczna budowa marki? Czy ta skuteczna budowa zawsze przekłada się na zyski? Czy marka musi być znana w całym Internecie, jak merlin, komputronik, etc, czy wystarczy jej znajomość wśród naszej(niekiedy bardzo wąskiej) grupy docelowej? Pan Rafał rzucił bardzo kategoryczne stwierdzenie, ale IMO znacznie uprościł sprawę.
Przez wlasna marke rozumiem MARKE, a nie zarejestrowany znak towarowy i domene. Co z tego ze bedziemy mieli swoj sklep skoro nie bedzie on marka w marketingowym znaczeniu tego slowa? Rozumiem przez to ogolna rozpoznawalnosc na rynku, swiadomosc/powracalnosc wsrod klientow oraz marke `pierwszego wyboru` w sondazach sklepow naszego pokroju.
Przykladowo: wpisuje `ksiegarnia` w googlach. Merlin to marka, Empik to marka. Inbook to nie marka, Bigbook to nie marka, ksiazki.edu nie to nie marka itd… az do 9ciu + reklamy. W najblizszych latach tylko kilku uda sie stworzyc silny brand wsrod tego tlumu – reszta jest skazana na obroty z przpadkowego ruchu googlowego. Rownie dobrze ten ruch moga dostac z serwisu aukcyjnego (nie rezygnujac z ruchu z wyszukiwarek, a nawet dostajac go wiecej).
No wlasnie moim zdaniem nie oplaca im sie tego ruchu brac z aukcji, bo przy takim asortymencie jak ksiazki, to sporo straciliby na kosztach.
Gdybym byl wlascicielem np. Bigbook to nie liczyloby sie dla mnie, ze np. merlin jest powszechnie znany, a jak nie, a raczej to, zebym swoje mogl zarobic. Prawdziwa MARKE maja nieliczni, zgoda, ale to nie znaczy, ze serwisy majace jedynie marke nie maja prawa bytu i powinny sie przeniesc na aukcje, bez przesady.
Nie ma tutaj trakckbacków? Opublikowałem o siebie bardziej rozbudowany wpis nawiązujacy do tematu: http://jabba.pl/bellois/id/9849
Inwestycja w BRAND powinna być jeśli nie najważniejszą, to przyjanmniej drugą w kolejności rzeczą do robienia/zrobiebia.
Oczywiście tylko w wypadku jeśli ktoś choć troche poważnie myśli o handlu w internecie. Dlaczego? Sprawa jest dość prosta. Powiedzmy, że mamy Pana X, który handluje drukarkami. Sprzedaje je na allegro.pl, swistak.pl i ebay.pl. W ofercie ma zawsze 100 drukarek laserowych, 100 drukarek atramentowych i ze 100 tonerów czy tuszy. Daje to 300 produktów. Każdy z nich zostanie prawdopodobnie ok 100 razy wyświetlony przez zainteresowaną osobę (popatrzecie na aukcje, ktore się kończą, na dole strony jest licznik wyświetleń – przynajmniej w allegro.pl) – przypuszczam, że strasznie zaniżyłem wartość. 300 towarów x 100 wyświetleń daje powód do przypuszczeń, że 30 000 osób zobaczy stronę z naszym produktem. Jeśli na stronie produktów dodamy jakąś ladną notkę z linkiem do sklepu (gdzie ceny mogą być trochę niższe), to część osób tam zaglądnie. Jeśli dodatkowo nasza stronę www odpowidnio opiszemy (metatagi/indeksowanie), to google, czy inne wyszukiwarki zadbają o wysoki PageRank dla nas :) Gdy już będziemy w pierwszej 10 w google bankowo nie będziemy mieć obrotu jak Merlin.pl ale przypuszczam, że będzie można z tego wyżyć.
Dla niektórych jest to trochę utopijne, ale wierzcie mi, to chyba jedna z najlepszych reklam – szczególnie dla sklepów, które prowadzą sprzedaż tradycyjną (fizycznie w lokalu).
@Bellois
nie nie ma trackbacków/pingbacków i nie będzie :)
==========
Twoje poglądy, Rafała Agnieszczaka oraz moje wcale się nie wykluczają… bo są przede wszystkim dość ogólne.
…trochę spłycasz pojęcie marki.
To coś więcej niż domena, layout e-sklepu…
Chodzi o identyfikację, skojarzenia i kilkanaście innych walorów…
Na pytanie czy się opłaca `na swoim` lub (/i) `pod wspólnym szyldem` odpowiada kompleksowa analiza strategiczna KONKRETNEGO przypadku…
Do tego oczywiście musimy zebrać niezbędne dane (sprzedaż, koszty, liczba transakcji (w tym unikalnych) konkretnego sprzedawcy + obserwacja `docelowych` aukcyjnych-kategorii w dłuższym horyzoncie czasowym + wiedza o kosztach prowadzenia e-sklepu + wiedza na temat promocji w internecie i budowaniu marki :)
To wszystko się sprowadza do analizy finansowej, projekcji (własnej i aukcyjnej i internetowej) przyszłości, znajomość branży i konkurencji…
ANALIZA musi uzwględniać też preferencje Internautów… dla Internauty największa wygoda to kupno wszystkiego w jednym miejscu i najniższa cena mu nie przeszkadza – tego nie można pomijać…
Tylko jakaś konkretna korzyść może go zachęcić do decyzji o zakupie poza aukcją (np. niedostępność konkrentego towaru na aukcji) bo jak sam stwierdziłeś CENOWO rzadko, który sklep może konkurować z allegro a co tu dużo ukrywać marka Allegro jest znana osobom, które jeszcze komputera nie widziały (to jest właśnie marka w rozumieniu poza domenowym :-).
Kwestia wiarygodności…
sposób w jaki sprzedający staje się wiarygodnym Sprzedawcą na allegro jest głosem ZA w porównaniu do startujacego sklepu, któremu po prostu można wierzyć lub nie (TU WŁAŚNIE MOŻE WKROCZYĆ PRAWDZIWA MARKA kojarząca się komuś z renomą i wiarygodnością)…
Czy kupujesz coś w e-sklepach za większą kwotę o których wcześniej nie słyszałeś skierowany jedynie reklamą kontekstową? (po części na ratunek sklepom wychodzą porównywarki cen i ich system ratingowy)
To nie jest kwestia `dużej marki` (merlin, KT) i `małej` o ktorej piszesz, którą warto mieć dla samego posiadania bo będzie zawsze lepiej niż na allegro. Albo jest marka, która funkcjonuje jako MARKA wraz ze wszelkiemi korzyściami i wymogami albo jej nie ma…jest tylko nazwa domeny.
Poza tym niektóre rzeczy, o których piszesz wynikają jakby z natury rzeczy:
Lojalność…..
ciężko żeby lojalność wobec konkretnego allegro-sprzedawcy była wyższa skoro prezentacja oferty na allegro jest względem kategorii a nie sprzedawców……sprzedawca i jego `lustracja` pojawiają się praktycznie przed decyzją o zakupie….i ten proces się powtarza (allegro nie podkreśla przecież na liście ofert sprzedawców u których wcześniej kupowaliśmy).
Kolejna sprawa to natura kupowania w konkretnych branżach/kategoriach… często sprzedawcy specjalizują się w konkretnej grupie towarów, które kupujemy tylko raz i sporadycznie więc zarządzanie lojalnością ze strony sprzedawcy jest dość mocno ograniczone…
Na poziomie ogólnej dywagacji mógłbym wskazać zaledwie kilka kategorii/branż które ewidentnie tracą sprzedając na allegro…wszystkie inne przypadki trzeba analizować z kalkulatorem, raportami, analizami i ogólnym pojęciem co było w internecie i prawdopodobnie będzie i ile kosztuje reklama w internecie (lub choćby `działania partyzanckie` ktore tez ktos musi wykonać).
Pisząc pierwotny artykuł o działalności pod wspólnym szyldem chciałem też wyrazić ogólne obawy, że jeśli Ci którzy nie powinni będą jednak sprzedawali na allegro a poza allegro będzie tylko kilka dużych marek to warunki sprzedaży na allegro mogą się dość znacznie pogorszyć i sprzedający nie będą mieli praktycznie żadnej siły oddziaływania na platformę aukcyjną.
adam
@Konrad
`Jeśli na stronie produktów dodamy jakąś ladną notkę z linkiem do sklepu (gdzie ceny mogą być trochę niższe), to część osób tam zaglądnie.`
takie zagrywki nie wchodzą w rachubę: są niezgodne z regulaminem allegro i dość surowo egzekwowane :)
Konradzie,
jest jeszcze coś takiego jak `wiarygodność` – na allegro ją łatwo i tanio zdobyć
ludzie nie kupują w e-sklepach których nazwy im się nie cisną na usta (choć przyznam że to się zmienia dzięki porównywarkom cen i ich systemowi ratingowemu a także niektórym witrynom społecznościowym)
`Jeśli dodatkowo nasza stronę www odpowidnio opiszemy (metatagi/indeksowanie), to google, czy inne wyszukiwarki zadbają o wysoki Page Rank dla nas :)`
gorzej jak zakupy zaczyna się od wpisania http://www.allegro.pl do okna przeglądarki :)
wtedy co?
dzięki za komentarz.
myśle, że nie można odpowiedzieć na te pytania bez analizy konkretnego przypadku
> ciężko żeby lojalność wobec konkretnego allegro-sprzedawcy była wyższa skoro prezentacja oferty na allegro jest względem kategorii a nie sprzedawców……sprzedawca i jego `lustracja` pojawiają się praktycznie przed decyzją o zakupie….i ten proces się powtarza (allegro nie podkreśla przecież na liście ofert sprzedawców u których wcześniej kupowaliśmy).
Jest możliwość zapisania sobie ulubionych sprzedawców, ustawienia subksrypcji ich aukcji, więc nie jest prawdą, że nie można śledzić poczynań ulubionych sprzedawców. Owszem, wymaga to pewnej dozy orientacji w tym co oferuje serwis, ale ktoś, kto tej orientacji nie ma, prawdopodobnie będzie też podróżował po Allegro jak przeciętny klient po galerii handlowej.
PS. Pole komentarza jest staszne. Małe nieczytelne.
Rafał,
zainspirowałeś mnie do przyspieszenia zaplanowanych zmian na tym polu.
Mam nadzieję że teraz komentowanie będzie ciut wygodniejsze.
Dzięki.
PS: masz rację ale subskrybcja newslettera jest mimo wszystko dość uciążliwa — sam subskrybowałem kilka ale zrezygnowałem….. zakupy do jednak zwykle potrzeba chwili, przeglądanie historycznych newsletterów i dumanie czy te aukcje jeszcze trwają….
Me no Rafał, jakby to rzekł JarJar Binks ;>
Subskrypcje wcale nie są takie straszne, a przede wszystkim nie są nieaktualne (przynajmniej ja swoje przeglądam niemal codziennie, przez te parę godzin nie zdążą się specjalnie zdezaktualizować). Poza tym ulubione (kategorie, sprzedawców) można subsrybować, ale nie trzeba. Można po prostu zaglądać do odpowiednich zakładek w ,,Moim Allegro“.
Ale my nie o tym. Może i opieranie swojego biznesu o platformę aukcyjną się nie opłaca, ale ciekaw jestem, co by na to powiedzieli tzw. biskupi. Zwłaszcza ten, który ma już na koncie ponad 80000 punktów.
PS. A co do pola komentarza: teraz jest ok, moje oczy dziękują.
@.r /przepraszam za błędną identyfikację :)/
myślę, że najmądrzejsze podejście to tworzenie wartości równolegle…..
podobnie rzecz się ma z blogo-platformami….rankingi, publikacja wpisów na I stronie to sposób na dobrą promocję i wygenerowanie odpowiedniego zainteresowania, który można przetransferować na całkowiecie swoje podwórko…..
@r.
r.,
je
Post a Comment